Archiwum

Archiwum dla Grudzień 2010

Sprawy trudne i nietrudne ??? Czasem niestety trzeba na litość.

Grudzień 30, 2010 Dodaj komentarz

Czasem jest tak, że na pozór proste do rozwiązania sprawy stają się przez naszą nieuwagę sprawami nie ukrywajmy… skomplikowanymi. Dzisiaj miałem życiowy test, w którym za wszelką cenę musiałem zdać. Nie będę opisywał jak to wszystko się zaczęło, napiszę tylko że wszystko szczęśliwie się skończyło ( i mam nadzieję że ta sprawa nie powróci jak bumerang). Spokojna rozmowa, dokładne opisanie sytuacji, fachowa pomoc i wszystko w dosłownie dwie godziny się rozwiązało. I tak odzyskałem wiarę w Polską administrację. Bardzo pomocna pani w Starostwie Powiatowym, niezwykle miła pani w Towarzystwie Ubezpieczeniowym (która bardzo, ale to bardzo poszła na rękę) i jest sukces.

P.S_1: Oczywiście to również zasługa całej rodziny, żeby nie było :P .
P.S_2: Życie jednak nie jest jednak takie proste:), ale grunt to szukać i prosić o pomoc, na pewno ktoś się znajdzie kto pokieruje:)

Kategorie:Życie i prywatne

“Trzy wiedźmy”, czyli Hamlet według Prattchetta

Grudzień 25, 2010 Dodaj komentarz

Terry Pratchett jak zawsze mnie zaskakuje. Każda następna książka którą wezmę w swoje łapki jest coraz lepsza (według mnie oczywiście:)).Po średnim “Kolorze Magii” (swoją drogą dziwne że dostała kiedyś u mnie taką wysoką ocenę), bardzo dobrym “Morcie” i genialnym “Kosiarzu” przyszedł czas na “Trzy wiedźmy”. Skromnie napiszę że to jak dla mnie najlepsza część ze Świata Dysku. W książce znajdziemy odniesienia do Szekspira (głównie “Hamleta”, “Makbeta” czy “Snu nocy letniej”) okraszone Prattchett’owskim (chyba tak to się piszę???) humorem. Jak ktoś lubi Szekspira to i polubi wersję Prattchetta.
I to tyle, dzisiaj mi się nie chcę:P. Mamy święta więc proponuję poczytać, bo jak zawsze warto:).

P.S_1: Wesołych.
P.S_2: Świąt

Staż i…po stażu

Grudzień 3, 2010 Dodaj komentarz

Po siedmiu miesiącach na obecną chwilę zakończyła się moja przygoda z ARiMR w Pyrzycach. Myślę że czas tam spędzony nie był zmarnowany, poznałem wielu nowych, wspaniałych ludzi, nabrałem doświadczenia a przede wszystkim nauczyłem się rozmawiać z ludźmi. To na pewno w przyszłości zaprocentuje (tym bardziej że mam nadzieję pracować między ludźmi).Pożegnanie trochę bolało bo, bądź co bądź opuszcza się ludzi z którymi przez te miesiące bardzo się zżyło…
Póki co zostałem znowu osobą bezrobotną, ale…zajęcie zawsze się znajdzie:].
Planuję zaoferować swoją pomoc w szkole i tam przezimować jakiś czas, a później…później się zobaczy :P .

Kategorie:Praca

“Kosiarz” mnie skosił. Pratchett powalił na kolana…

Grudzień 3, 2010 Dodaj komentarz

Po ponad roku przerwy wróciłem do Świata Dysku Terry’ego Pratchetta. Wybór padł na “Kosiarza”. Dlaczego tak a nie wcześniejsze np. Blask fantastyczny??? Przede wszystkim Śmierć !!! Dla mnie ( i dla wielu innych fanów “Dysku”) Śmierć to najśmieszniejsza (hehe ot taki paradoks) i najoryginalniesza postać jaką Pratchett kiedykolwiek wymyślił. Tak też jest w “Kosiarzu”. Śmierć został krótko mówiąc wyrzucony z pracy, co więcej jego czas się kończy, tzn. umiera… W Ankh-Morpork dzieją się dziwne rzeczy, wszędzie poniewiera się siła życiowa i dziwne wózki, która nie ma gdzie się “ulotnić”. Gdy magicy z Niewidocznego Uniwersytetu w tym jeden umarły, tzn. znaczy umarły ale jednak żyjący, METAFORYCZNIE -Wingle Poons próbują to wszystko opanować, Śmierć aka Bill Brama jest w trakcie żniw na farmie u pani Flitworth…i jego czas się ciągle kończy :]. Tak to w skrócie wygląda i jest przezabawne :D . Krótko: Nie zawiodłem się. Po raz kolejny Pratchett w krzywym zwierciadle ukazuję głębsze spojrzenie na nasz świat i chwała mu za to.
Ocena: 10,5/10

PS. Bill Brama to z angielskiego będzie Bill Gate, hmm coś mi to mówi.

“Blade Runner” czyli android nie tylko na smartphone’ach

Grudzień 3, 2010 Dodaj komentarz

Będąc w ubiegłym tygodniu na drugiej już rozmowie kwalifikacyjnej postanowiłem wstąpić do Książnicy Pomorskiej. Od razu skierowałem się do działu z Fantastyką. Tym razem cel był jasno określony. W końcu przeczytam “Blade Runnera”, już w bibliotece przeczytałem kilka stron i początek zapowiadał się obiecująco. W domku od razu wziąłem się za czytanie. Całą książkę wchłonąłem w jeden dzień. Wrażenia??? Cóż spodziewałem się więcej…doprawdy nie wiem dlaczego wielu uważa tę książkę za najlepszą P.K.Dick’a, osobiście uważam że “Ubik” bym zdecydowanie lepszy. Brakowało mi tego elementu zaskoczenia i jednocześnie niepewności. W “Ubiku” już na samym początku nie było wiadomo o co chodzi i dopiero na końcu się wszystko wyjaśniło. A w “Blade Runnerze” ??? W ogóle nie czułem atmosfery.Co z tego że świat postapokaliptyczny(a ten w moim odczuciu jest bardzo klimatyczny). Androidy??? Co z tego że mają wolę przetrwania, model Nexus-6 niby idealny i nie do wykrycia okazuje się tylko kolejną marną kopią poprzedników.Jednak nie jest też tak strasznie, były momenty zaskoczenia i to w sumie tyle :P . Cóż nie przedłużam, może nie zrozumiałem, może nie wczytałem się. Przyznam że podszedłem do lektury na luzie i nie wczytywałem się między wierszami. Ale, jest zawsze ale, to Dick, a jego trzeba uważać za geniusza:].
Ocena:7/10

PS. Androidy, Nexus-6, czyżby aż tak Google czerpał z Dicka :].

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.